czwartek, 19 grudnia 2013

Wesołych Świąt!!!

Wszystkim odwiedzającym chciałabym złożyć najserdeczniejsze życzenia Świąteczne. Życzę, aby te Święta przyniosły Wam wiele uśmiechu i radości, żeby karp był bez ości (takie pewnie już w Stanach produkują...), bogatego Gwiazdora (niekoniecznie z Hollywood), emocjonujących chwil podczas oglądania "Kevin sam w domu", a w Nowym Roku pomyślności i spełnienia marzeń (a marzenia można spełniać jak się je dobrze zaplanuje... czyli życzę też wytrwałości w planowaniu!).

Na blogu czas na przerwę świąteczną. Idę śladami Świętego Mikołaja (jak widać na fotce, on też ją ma ).
Po świętach wracam do pisania, więc zapraszam w Styczniu na kolejną dawkę Ameryki. Będzie o suszarce w wannie, o tym jak nie zgubić się w Waszyngtonie, o diecie cud czyli jak przytyć 100 kg w 2 tygodnie, o chlorowanych restauracjach eh... i sami zobaczycie o czym jeszcze...
Dziękuję wszystkim za odwiedziny i do zobaczenia po Świętach! 

piątek, 13 grudnia 2013

Włoch w Waszyngtonie

Nadszedł moment, aby dać Amerykanom drugą szansę. Jak już pisałam w Trochę Europy w USA czyli Elton John w Waszyngtonie, publiczność na koncercie nie spisała się. Nie można jednak oceniać publiczności tylko po jednym koncercie. 
Tak więc, wybrałam się na kolejny. Tym razem, na koncert osoby, która moim zdaniem ma  najlepszy głos, na świecie. Poza tym jest to osoba najsympatyczniejsza, najskromniejsza i najprzystojniejsza ze wszystkich Włochów. Panie i Panowie, przed państwem Andrea Bocelli.
Po wejściu do znanego już wam Verizon Center, czekała mnie niespodzianka. Pani z obsługi, zatrzymała mnie i zapytała czy nie chcę wymienić moich biletów. Podejrzliwie spytałam dlaczego, a ona odpowiedziała, że czasami tak bywa, że wymieniają za darmo na lepsze miejsca. Tak też, zamiast siedzieć na balkonie, gdzie Bocelli byłby wielkości mrówki, dostałam wejściówkę, na parter. Należy dodać, że wartość mojego biletu to 80$, a tego, który dostałam od sympatycznej pani z obsługi to 500$! To się nazywa ubić dobry interes. Ciekawe czy w Polsce, też cos takiego mogłoby się przydażyć....
Wróćmy jednak do samego koncertu. Wrażenia nie do opisania. Koncert odbył w dwóch częściach. Pierwsza klasyczna, gdzie orkiestra zagrała kawałki z Romea i Julii, Traviaty, Nieszporów Sycylijskich. Nie zabrakło też Ave Maria i jednej z włoskich kolęd. Druga część bardziej rozrywkowa, gdzie Bocelli zaśpiewał utwory ze swoich płyt, takie jak np. Con te partiro, I found my love in Portofino czy Canto della terra.
No, a co z publicznością?
Średnia wieku 65 lat, ale wiek nie przeszkadzał im, żeby bić brawa tak jak się należy. Były też owacje na stojąco, a Bocelli na bis wychodził 4 razy!!! To się nazywa energia! Tym razem Amerykańce spisali się na medal.
Niestety to nie wszystko. Jest też druga  strona medalu. Jak możecie zobaczyć na filmiku, który dołączyłam, koncert był raczej galowy. Nie mówię, żeby każdy musi być ubrany we frak i suknię wieczorową, ale dla uszanowania orkiestry i samego wokalisty (tak, wiem, że jest niewidomy, ale to nic nie znaczy), wypadałoby ubrać się w miarę przyzwoicie. Tylko nieliczny założyli coś odpowiedniego. Reszta była w brudnych jeansach i podkoszulkach wyplamionych od majonezu i keczupu.
Punktem kulminacyjnym jednak był moment jak ludzie zaczęli wnosić piwo, pizzę, popcorn,  hot-dogi, burgery i inne "smakołyki". Co kulturalniejsi zamiast piwa mieli szklaneczkę czerwonego wina....
Wyobraźcie teraz sobie, Bocelli'ego dającego z siebie wszystko śpiewając Ave Maria i publiczność zagryzającą nachos'y i popcorn w rytm muzyki...






wtorek, 10 grudnia 2013

Tragedia w Waszyngtonie, Virginii i Maryland....


No i stało się. Szkoły pozamykane, publiczne instytucje pozamykane. Dzieci i pracownicy nie poszli dziś do pracy. Tragedia!

W porannej telewizji zamiast Good mornig America i Today (Amerykańskich wersji Dzień dobry TVN czy Pytanie na śniadanie) nadają tylko jedną wiadomość.
Wielka tragedia... oj wielka tragedia... w połowie grudnia zaczął padać śnieg!!!! 
1 stopień POWYŻEJ zera. Niecałe 2 centymetry śniegu. Chlapa na ulicach.
Amerykanie zablokowani... anomalia pogodowa... śnieg zimą...
Loty odwołane. Korki na drogach i wypadki. Nikt nie napisał w książeczce DMV (więcej na temat w poście o egzaminie na prawo jazdy) jak jeździ się po śniegu, a raczej po mieszance soli i wody...
Przez 3 godziny NON STOP trajkotanie w telewizji o śniegu. Ile można powiedzieć na temat opadów i śniegu? W Polsce przez całą zimę nie słyszałam, aż tyle różnych informacji o śniegu ile usłyszałam tutaj przez 3 godziny, a to jeszcze nie koniec....
A co mówią? Na przykład, że pada śnieg pod kątem 25 stopni, równomiernie, że śnieg nadaje się do lepienia bałwana, że jest o dużych płatkach, że czas wykonania 10 cm bałwana zajmuje ok. 15 minut, że ludzie mimo tego okropnego śniegu idą do Starbucksa po kawę!!! Tutaj trochę odskoczyli od tematu, bo zapytali jaką kawę pije się kiedy pada śnieg. 
Informacje o opadach śniegu zajmują więcej uwagi i antenowego czasu niż informacje o strzelaninach, o których wspomina się jakby były czymś na porządku dziennym, a reportaż o nich nie przekracza 3 minut...